Po prostu teatr. O Teatrze Dada von Bzdülöw

Drugi dzień listopada 2013 roku. Teatr Dada von Bzdülöw prezentuje na Scenie Malarnia Teatru Wybrzeże swoje niemal pięćdziesiąte w dorobku przedstawienie.

Na scenie młodzi aktorzy: Ilona Gumowska, Tatiana Kamieniecka, Katarzyna Ustowska, Ula Zerek, Adrian Bartczak, Oleg Dziewanowski, Sebastian Flegiel, Piotr Stanek. Ich ciała emanują energią, ich ruch jest momentami niemal cyrkowy, akrobatyczny. Młode ciała aktorów-tancerzy tworzą jeden precyzyjny mechanizm, który jednak momentami rozpada się i wtedy wyłaniają się z niego poszczególne jednostki. Naznacza je rys ambiwalencji; z jednej strony widać w ich spojrzeniach, gestach i ruchach pragnienie uczestniczenia we wspólnocie, z drugiej jednakże – chęć zaistnienia jako indywidualność, kompletna i niepotrzebująca dookreślenia poprzez trwanie w grupie. Zbigniew Majchrowski w recenzji z ostatniej premiery Dada von Bzdülöw napisał: „Enclave 4/7 to portret generacji Facebooka, ale i przedstawienie autotematyczne, nawet autoironiczne, trochę o tym, jak się tworzy coś z niczego, jak pustkę wypełnia się ruchem, jak zawłaszcza przestrzeń i ludzi; jakie w tym ruchu tworzą się chwilowe wspólnoty i jakie rodzą się napięcia, jakie euforie i jakie rozczarowania”1.W Enclave 4/7 nie zobaczymy na scenie założycieli Teatru Dada, Katarzyny Chmielewskiej i Leszka Bzdyla, którzy tym razem nie odpowiadają też za reżyserię i choreografię spektaklu (zastępuje ich tu hiszpański choreograf Roberto Olivan). Oglądając najnowsze dzieło Teatru Dada miałam wrażenie, że wszystko, co składa się na nie, powoduje, iż jest on swego rodzaju (auto)ironiczną odpowiedzią na dotychczasową twórczość zespołu. Dlaczego? Enclave 4/7 jest spektaklem bardzo mocno osadzonym w cielesności, co z pozoru wydaje się sprzeczne z filozofią Teatru Dada, w którego dziełach od samego początku na plan pierwszy wysuwała się opowieść, zaś „narzędzia” snujące ją – ciało i jego ruch – były jednak chyba zawsze na miejscu drugim. Oglądając Enclave doszłam do wniosku, że to, co widzę, stanowi swoisty obraz walki – pomiędzy opowieścią samą w sobie a opowiadającym ją ciałem. I dlatego ostatni spektakl Teatru Dada wydaje się tak ważny dla całej historii zespołu i jego twórczości. Bo mówi, pokazuje to, co chyba zespół przekazuje w swoich spektaklach od samego początku. Teatr Dada von Bzdülöw to nie „organizm”, który można opisać tytułem „teatr tańca”. To po prostu teatr. Tworzący swoje dzieła poprzez taniec, ruch, gest, ale nie dający im pierwszeństwa na scenie. Prym w Teatrze Dada zawsze wiodła opowieść. Przewrotny spektakl Enclave 4/7 utwierdził mnie w przekonaniu, że tak będzie już chyba zawsze.

Enklawa

Aż trudno uwierzyć, że Teatr Dada von Bzdülöw swoją własna i stałą siedzibę zyskał dopiero po dwudziestu latach (!) artystycznego istnienia i działania. Biblioteka Tańca – nazwa siedziby zespołu – ma swe korzenie w historii miejsca, kamienicy przy Alei Grunwaldzkiej 44 w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. W kamienicy mieściła się bowiem filia Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Trudno sobie chyba wyobrazić lepsze miejsce, jeśli chodzi o energię, dla Teatru Dada. Literatura zawsze była nierozerwalną częścią wszystkich projektów zespołu, choć często posługiwali się oni nią w sposób daleki od powszechnych interpretacji. Witold Gombrowicz, Boris Vian, Stefan Themerson, nawet Fryderyk Nietzsche – spektakle oparte na ich literaturze trudno oczywiście rozpatrywać w kategoriach adaptacji, nawet bardzo – powiedzmy sobie – swobodnych. Tu chodzi raczej o specyficzny klimat, koloryt, krajobraz duchowy, który Dada przejmuje z literackich dzieł i poprzez taniec (ale też i muzykę, która stanowi w ich spektaklach element szalenie istotny) przekłada na swój własny i – nie będzie w tym określeniu przesady – niepowtarzalny, ale też i niepodrabialny styl. Własna siedziba po latach rozmaitych wędrówek niosła za sobą, moim zdaniem, także pewne niebezpieczeństwa, jak zatrzymanie się, swoiste ograniczenie i zwolnienie swojej działalności, która jednak czerpała energię i inspirację ze wspomnianych wędrówek, kooperacji, współpracy z innymi ośrodkami, przy których i z którymi Teatr Dada przez dwadzieścia ostatnich lat pracował. Od momentu powstania zespołu, który w 1992 roku założyli Katarzyna Chmielewska i Leszek Bzdyl, Teatr Dada współpracował z Teatrem Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, sceną teatralną Klubu Żak w Gdańsku, Teatrem Nowym w Łodzi, od 2008 roku związany jest z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku, a w 2012 roku zespół działał w sopockiej Zatoce Sztuki. Nowa siedziba nie zatrzymała jednak teatru, który do tej pory znany był ze swojej hiperaktywności. Swoje spektakle zespół prezentował w kilkudziesięciu państwach na całym świecie, brał udział w rozmaitych projektach teatralnych, również tych o charakterze warsztatowym i edukacyjnym. Dwadzieścia lat istnienia Dada to też udział w wielu festiwalach teatralnych, w Polsce i za granicą. Zespół grał między innymi na Festiwalu Traverses we Francji, Festiwalu La Batie w Szwajcarii, Live Arts Festiwal w USA, Festiwalu Klamra w Toruniu, Łódzkich Spotkaniach Teatralnych, festiwalu re:wizje w Warszawie, Połczyńskich Impresjach Teatralnych, gdańskim Festiwalu FETA, Festiwalu Heineken Open’air i na wielu, wielu innych. Brał udział w Festiwalu Strefa Kontaktu w Kaliszu, Międzynarodowym Festiwalu Tańca Współczesnego Ciało/Umysł w Warszawie, Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych, Bałtyckich Spotkaniach Teatrów Tańca, Festiwalu Wybrzeże Sztuki w Gdańsku, Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Tańca w Lublinie i w wielu, wielu innych.

W gdańskiej Bibliotece Tańca działo się do tej pory wiele. Własna przestrzeń Dada to nie tylko spektakle. W Bibliotece dotychczas można było wziąć udział w wielu działaniach okołoteatralnych, warsztatowych, improwizacyjnych. Taniec Się Czyta, Czujące Ciało czy skierowane do dzieci warsztaty Ruch-Rytm-Rekwizyt to tylko niektóre z wydarzeń, które miały miejsce w Bibliotece, a z których większość ma charakter cykliczny. Nie ma wątpliwości, że kilkaset metrów kwadratowych gdańskiej kamienicy Teatr Dada wykorzystuje z charakterystycznym dla siebie (i bardzo twórczym) impetem.

O jak Otwartość

Na teatr, literaturę, taniec, ale chyba przede wszystkim na człowieka. Tak po prostu. Otwartość Teatru Dada zaczyna się już na poziomie – nazwijmy go – personalnym. Skład zespołu nigdy nie miał charakteru zastygłego, skostniałego. Lata egzystencji Teatru to wiele nazwisk, z których jedne połączyły się z nim na stałe, inne natomiast były przy Dada przez jakiś czas. Zespół zawsze miał charakter otwarty, chętnie przyjmował do siebie nowych, młodych tancerzy, którzy to, co otrzymali od Dada – przekazywali i przekazują dalej. Obecnie w spektaklach Teatru Dada występuje kilkunastu tancerzy, takich jak: Anna Steller, Filip Szatarski, Tatiana Kamieniecka, Ula Zerek, Katarzyna Ustowska, Julia Mach, Radek Hewelt, Dawid Lorenz, Rafał Dziemidok, Dominika Knapik, Sebastian Flegiel. Część z nich to ludzie związani z Dada od bardzo dawna (jak na przykład Anna Steller, której przygoda z tańcem i Teatrem Dada rozpoczęła się, gdy była ona bardzo młodą nastolatką i brała udział w zajęciach prowadzonych przez Bzdyla), część – to osoby, które dziś same są uznanymi twórcami teatralnymi i współkreatorami (nie tylko) trójmiejskiej sceny teatralnej. Otwartość Teatru Dada to cecha, która intensywnie prezentuje się też w kontekście osób zapraszanych do współpracy przy poszczególnych spektaklach. W produkcjach zespołu brali udział wybitni muzycy, artyści wizualni czy poeci: Mikołaj Trzaska, Olo Walicki, Michał Kołodziej, duet SzaZa (Paweł Szamburski i Patryk Zakrocki), Maciej Chojnacki, Maciej Salomon, Sławek Błaszewski, Wojciech Mazolewski, Jacek Staniszewski, Kasia Piątek, Grzegorz Kwiatkowski, Magdalena Bem, Hubert Zemler czy Adam Witkowski. Ich udział w przedstawieniach Teatru Dada często miał bardzo nieoczywisty i dość zaskakujący charakter. Wystarczy tu wspomnieć chociażby Duety nieistniejące, spektakl z 2011 roku, do którego muzykę stworzył Mikołaj Trzaska. W przedstawieniu tym Trzaska wystąpił także jako swego rodzaju komentator opowiadanej historii. Jego głos puszczony z offu opisuje intymny, głęboko emocjonalny związek dwojga ludzi, bohaterów spektaklu.

Otwartość na świat i ludzi Dada ma niejako zapisane w swych korzeniach. Założyciele i liderzy Teatru, Katarzyna Chmielewska i Leszek Bzdyl, nigdy nie funkcjonowali w roli dyktatorów, bezwzględnie i niepodzielnie panujących nad resztą kolektywu.

Katarzyna Chmielewska w 1993 roku ukończyła Państwową Szkołę Baletową w Gdańsku, a w 1996 roku wyjechała do Brukseli, gdzie w słynnej P.A.R.T.S. (The Performing Arts Research and Training Studios) pracowała pod okiem znakomitych choreografów i tancerzy (P.A.R.T.S. kierowała słynna Anne Teresa De Keersmaeker, twórczyni Rosas). Chmielewska od początku swej drogi (i od początku trwania Dada) angażowała się w rozliczne projekty artystyczne w Polsce i za granicą, dzięki czemu bez najmniejszych wątpliwości można ją dzisiaj uznać za wybitną postać polskiej i europejskiej sceny teatralnej.

Leszek Bzdyl jako student historii na Uniwersytecie Wrocławskim związał się z Teatrem Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. Następnie na jego drodze stanął Wojciech Misiuro i jego Teatr Ekspresji. Właśnie dla tego teatru Bzdyl przyjechał do Gdańska, gdzie rozpoczął pracę jako aktor i pedagog. Bzdyl, podobnie jak i Chmielewska, pracował z najwybitniejszymi twórcami teatralnymi scen polskich i światowych, tworzył i współtworzył dziesiątki projektów, za swe działania otrzymał wiele prestiżowych nagród (wśród nich, między innymi, Zasłużony Dla Kultury Polskiej w 2010 roku).

Chmielewskiej i Bzdylowi udało się stworzyć jeden z najwybitniejszych teatrów, nie tylko na scenie polskiej, ale i światowej. Otwartość, wiara w interdyscyplinarny charakter sztuki teatralnej, a przede wszystkim nieustanne dążenie do tworzenia teatru, w którym taniec nie jest zamknięty w ramach konwencji i schematów, nawet tych najbardziej nieoczywistych, sprawiły, że bez cienia wątpliwości możemy mówić dziś, iż Teatr Dada to po prostu szczególny rodzaj przestrzeni teatralnej, która wbrew pozorom nie posługuje się (i nie skupia) na jednym wyłącznie narzędziu teatralnej ekspresji. Taniec, ruch to w Teatrze Dada wartości, które nie mają monopolu na bycie teatralnym tworzywem. Ich równoprawnym partnerem jest słowo – przepełnione wieloma sensami, przetwarzane w sposób niejednoznaczny i – często – przekorny wobec utartych norm interpretacyjnych. A przez to stające się narzędziem równie wysublimowanym i szerokim semantycznie, co ruch i taniec ciała.

Teatr, teatr, teatr

Nie sposób wybrać najważniejszego czy najważniejszych spektakli Teatru Dada von Bzdülöw. Określenia „ważny”, „istotny”, „nowy” czy „nieposiadający swego odpowiednika” przewijają się w tekstach recenzji wszystkich projektów Dada. Opis twórczości Teatru to albo potężna monografia dziesiątek powstałych przez lata spektakli, albo bardzo subiektywny spis, jak to ma miejsce w przypadku tego tekstu. Istotne jest tu też to, że dzieła Teatru Dada w rozmaity sposób łącza się, dopowiadają i odpowiadają sobie, często w bardzo przewrotny i zaskakujący sposób trawestują same siebie, przez co tworzą swoisty ciąg teatralny – opowieść, która zbudowana jest w zasadzie na fundamentach całościowo rozumianej kultury ludzkiej: polskiej, europejskiej, światowej. Nie ma co się oszukiwać – spektakle Teatru Dada to dla widza często bardzo skomplikowane doświadczenia teatralne. W przedstawieniach tych gatunki, formy i treści z różnych przestrzeni sztuki przenikają się wzajemnie, tworząc wspólnie bardzo specyficzny i wymagający dużej wrażliwości teatralny język, który wymyka się jakimkolwiek definicjom. Cecha charakterystyczną wszystkich produkcji Teatru Dada jest ich nieco paradoksalny wymiar: z jednej strony skomplikowana, niezwykle głęboko przemyślana konstrukcja teatralnej opowieści, z drugiej – metateatralne płaszczyzny, które co rusz przełamują prezentowaną kompozycję, odciągając ją od wszystkiego, co dosłowne, sztywne, ramowe. W Caffè Latte (premiera spektaklu miała miejsce w 2009 roku) Chmielewska i Bzdyl bawią się hasłem „teatr tańca”, dowcipnie, autoironicznie cytują samych siebie, bawią się ciałami swoimi i zaangażowanego do spektaklu muzycznego duetu SzaZa. Nie pozwalają przy tym, jak zresztą we wszystkich swoich dziełach, na to, aby ruch i cielesność zdominowały ich teatr. Taniec jest tutaj jednym z narzędzi, ale nie narzędziem wiodącym.

Nieoczywistość innego przedstawienia, Le Sacre z 2010 roku, przenika wszystkie płaszczyzny spektaklu, począwszy od samych jego podstaw – punktem wyjścia są tu odrzucone przez Siergieja Diagilewa oryginalne fragmenty libretta do Święta wiosny, które odkrył Jeff Perec, profesor z Massachusetts. Zatem już sama baza spektaklu naznaczona jest rysem bycia poza ustaloną i przyjętą definicją. W Le Sacre, spektaklu momentami bardzo brutalnym, nie brak scen odważnych, mocnych, głęboko zapadających w pamięć. Aktorzy-tancerze Teatru Dada nie boją się erotyzmu, agresji, a w przesiąkniętym energią i klimatem pogańskich rytuałów spektaklu Le Sacre ich dwuznaczny, częstokroć drastyczny znaczeniowo taniec doskonale oddaje niepokój, który pobrzmiewa zwłaszcza w drastycznych scenach finałowych.

Spektakl, który na pewno można uznać za jeden z najważniejszych w historii zespołu, to Duety nieistniejące, który swą premierę miał w 2011 roku. To spektakl szczególny z kilku powodów. Na pewno jednym z nich jest fakt – Duety nieistniejące to jeden z dwóch spektakli Teatru Dada, w którym gra wyłącznie duet założycieli. Swego czasu Katarzyna Chmielewska i Leszek Bzdyl wzbudzili tym spektaklem niemałe kontrowersje. Powodem był przenikliwie wręcz intymny charakter snutej przez nich opowieści. Intymność, bliskość, ukazywane z różnych perspektyw, odważnie i bezkompromisowo, to także znak rozpoznawczy zespołu. Właściwie w każdym ich dziele intymność (ale rozumiana w wielu kontekstach) pojawia się jako jeden z tematów wiodących. Intymność rozumiana jako bliskość cielesna, duchowa, mentalna, jako płaszczyzna istnienia jedyna dla każdej jednostki, ale też i dla wspólnot. Charakterystyczna dla Teatru Dada wnikliwość w ukazywaniu podejmowanych tematów, która dodatkowo połączona jest ze szczególnymi umiejętnościami interpretacyjnymi (dzięki którym oczywistość zamienia się w tajemnicę) możliwa jest w dużej mierze także – należy to moim zdaniem podkreślić – dzięki po prostu imponującym umiejętnościom tanecznym i ruchowym aktorów-tancerzy. Każdy ze spektakli skonstruowany jest tak, iż choć zespół występujący w nim tworzy perfekcyjnie działający mechanizm, to jednak zawsze pojawiają się momenty, gdy ukazana zostaje indywidualność poszczególnych aktorów, także ta obejmująca fizyczne możliwości ich ciał. Choreografia spektakli Teatru Dada zawsze zbudowana jest na opozycji grupa-jednostka i w zależności od charakteru ukazywanych emocji, zawsze eksponowane są zarówno możliwości doskonale współpracującej ze sobą wzajemnie jedności, grupy (czasami wręcz masy ciał), jak i potencjał (a jest on w przypadku członków zespołu naprawdę bardzo duży) poszczególnych aktorów-tancerzy. Jeden z ostatnich spektakli Dada von Bzdülöw – Zagraj to, czyli 17 tańców o czymś – to wreszcie przykład specyficznego poczucia humoru, indywidualnego dowcipu, który tak często pojawia się w dokonaniach zespołu. Jak to bywa w Teatrze Dada, spektakl ten nie stanowi zamkniętej fabuły, lecz raczej swoisty kalejdoskop scen, które układają się w dowcipną, ironiczną historię. Zagraj to, czyli 17 tańców o czymś już poprzez sam tytuł sugeruje filmowe konotacje, które faktycznie w dużej mierze budują ten spektakl. Filmowość, specyficzny klimat kina niemego Teatr Dada zagrał tu perfekcyjnie, po raz kolejny udowadniając, jak doskonale potrafi oddać specyfikę wziętego na warsztat tematu.

Teatr nie-nobliwy

W grudniu 2012 roku Teatr Dada von Bzdülöw świętował dwudziestolecie swojego istnienia. Ta nobliwa liczba nie miała jednak wpływu na charakter zespołu. Enclave 4/7 udowadnia z całą mocą, iż Teatr Dada to jeden z najciekawszych, najbardziej zaskakujących zespołów teatralnych w Polsce. I celowo nie używam tu określenia „teatr tańca”. Dada to jest taniec, ale Dada to nie tylko taniec. W każdym spektaklu zespołu ruch, gest, taniec jest szalenie istotnym środkiem teatralnej ekspresji, lecz nie stanowi on celu samego w sobie. Spektakle Dada nie powstawały po to, aby prezentować umiejętności choreograficzne czy taneczne, lecz po to, aby opowiadać. W tych opowieściach właśnie, choć mówionych bardzo skomplikowanym, niełatwym w odbiorze językiem ciała – skupia się teatralny artyzm Teatru Dada. Enclave 4/7, ostatnie dzieło Teatru Dada, to spektakl ważny, bo pokazujący walkę: pomiędzy cielesnością jako opowieścią samą w sobie a opowieścią, którą cielesność może snuć, którą może przekazać. To spektakl udany, ciało po raz kolejny idealnie skomponowane zostało ze wszystkimi środkami, które dostępne są przedstawieniu teatralnemu i po raz kolejny opowiedziało jedną ze swoich historii.

Anna Jazgarska

1 Z. Majchrowski, Enklawa czy pułapka?, teatralny.pl, 15.11.2013 [dostęp: 10.12.2013].


Źródło: „Nietak!t” nr 15 / 2013-2014